Archiwum kategorii: Co nieco o Korei

Zarządzanie korporacyjne w Korei

W Korei przywiązanie do hierarchii korporacyjnej wciąż jest silne i wyraża się w tytulaturze. Cudzoziemcom błędy i pominięcia uchodzą raczej na sucho, ale w dłuższej perspektywie lepiej jest dbać o dobre samopoczucie swoich partnerów biznesowych. Jest to potrzebne, bo obowiązuje zasada, że biznesowe rozmowy prowadzą ze sobą osoby z tych samych poziomów hierarchii. (W Europie występuje to samo zjawisko, tyle że jest dyskretnie maskowane.)

Zarządzanie w dużych firmach koreańskich silnie jest scentralizowane, a korporacyjni  oficerowie wyższej rangi mają znacznie większe władztwo nad podwładnymi niż ma to miejsce w Europie i rozciąga się ono także poza godziny pracy. Ludzie są jednak ludźmi, toteż pokrewieństwo, pochodzenie z tego samego regionu (różnice potrafią być znaczące) lub wspólna szkoła potrafią czasem zniekształcić efektywność oficjalnych stosunków służbowych.

W szczególności kryteria stosowane przy rekrutacji trudno uznać za ściśle merytoryczne. Decyduje w pierwszej kolejności dyplom najlepszego uniwersytetu (Seul, Seul i jeszcze raz Seul), nie zaś wymierne kwalifikacje. Gdy przychodzi do wyboru, w ramach awansu lub rekrutacji, między kandydatem, z którym decydenta łączy wspólna alma mater, a kandydatem o większym doświadczeniu, decydent zazwyczaj nie ma rozterek.

Hierarchia korporacyjna w Korei

W koreańskiej kulturze biznesowej obowiązuje zasada seniority.  Odzwierciedla ona zresztą najważniejszy rys struktury społecznej i dziedzictwa konfucjańskiego, w którym szacunek dla autorytetu, wynikającego z wieku, statusu czy rangi, jest jedną z najważniejszych wartości.  Awans zawodowy bardziej zależy od osiągniętego wieku niż od zawodowych czy biznesowych osiągnięć. Nadal rzadkością jest, by przełożeni byli młodsi od swych podwładnych.

Nie spotka się też w Korei dużych firm, które miałyby spłaszczoną strukturę. Większość jest ściśle zhierarchizowana – podobnie jak u nas w tradycyjnych branżach, gdzie autorytet bazujący na wykształceniu technicznym i doświadczeniu zawodowym wciąż jeszcze ma znaczenie.

W Korei przywiązanie do hierarchii korporacyjnej wciąż jest silne i wyraża się w tytulaturze. Cudzoziemcom błędy i pominięcia uchodzą raczej na sucho, ale w dłuższej perspektywie lepiej jest dbać o dobre samopoczucie swoich partnerów biznesowych. Jest to potrzebne, bo obowiązuje zasada, że biznesowe rozmowy prowadzą ze sobą osoby z tych samych poziomów hierarchii. (W Europie występuje to samo zjawisko, tyle że jest dyskretnie maskowane.)

cdn.

Chaebol w Korei

Koreańska gospodarka należy dziś do najbardziej zaawansowanych na świecie. Jest to między innymi wynik działania wielkich korporacji – holdingów (chaebol) prowadzących bardzo zdywersyfikowaną działalność w wielu sektorach jednocześnie i dominujących w obrocie gospodarczym. Korporacje te mają własne sieci dostawców. Rzadko tolerują one sytuację, w których partnerzy dostarczający im swe produkty lub usługi jednocześnie utrzymują relacje biznesowe z konkurencją.  Świat się zmienia, niemniej można spokojnie założyć, że gdy ktoś pracuje dla Samsunga, to raczej nie będzie dzielił się kontaktami w LG.

O rynku koreańskim

Gospodarka koreańska jest trzynastą co do wielkości w świecie. Korea Płd. to dojrzały rynek z silnym przemysłem i sektorem usług, znakomitą infrastrukturą, nowoczesnymi technologiami i bardzo dobrze rozwiniętym systemami edukacji i ochrony zdrowia.

Przy ponad 50-milionowej populacji jej PKB jest ponad trzykrotnie większe od PKB Polski. Koreańscy konsumenci są relatywnie bogaci i bardzo zainteresowani produktami europejskimi. Przy czym w handlu detalicznym konsumenci koreańscy wydają – ze względu na bardzo rozbudowane usługi – dużo bardziej rozpieszczeni  i kapryśni niż Europejczycy.

Jednym zdaniem, rynek ten jest dla polskich firm obiecujący, ale też i bardzo wymagający. Kto z powodzeniem uplasuje swe produkty na rynku koreańskim, ma otwartą drogę do ekspansji w większości krajów wschodniej Azji.

Przy wciąż wysokich wymogach biurokratycznych bariery wejścia na rynek Korei Płd. zostały obniżone dzięki zawartej 10 lat temu umowie o wolnym handlu z UE.

Wysoka kultura biznesowa partnerów koreańskich otwartych na relacje handlowe ze światem może być dużym ułatwieniem w nawiązaniu współpracy.

Kilka ciekawych faktów o Korei

W samej Korei Płd. żyje ponad 51 mln Koreańczyków tworzących jeden z najbardziej homogenicznych narodów świata. Nie jest przypadkiem, że często spotyka się ludzi o identycznie brzmiącym nazwisku. Może być bowiem tak, że należą oni do jednej i tej samej wspólnoty regionalnej i są ze sobą spokrewnieni przez odległych przodków. Dlatego zawieranie znajomości między Koreańczykami nie kończy się na podaniu nazwiska. Rozmówca pragnie się jeszcze dowiedzieć, skąd pochodzisz, w jakim jesteś wieku i jaką pozycję zajmujesz w firmie. Pozwoli mu to odpowiednio Cię spozycjonować i ułatwi dalsze relacje.

Koreańczycy żyją w szybkim tempie i w dobrze zorganizowanym otoczeniu. Biznes już raczej nie pracuje w weekendy jak dawniej, ale lubi, gdy pracownicy i partnerzy są osiągalni niemal  24 godziny na dobę. Koreańczycy potrafią więc pracować długo, ale też potrafią równie długo świętować. Dwa najważniejsze ich okresy świąteczne to Święto Dziękczynienia (Chuseuk) na przełomie sierpnia i września oraz Lunarny Nowy Rok (Seollal) na przełomie stycznia i lutego obchodzone są przez kilka tygodni. Warto brać wzgląd na kalendarz lunarny, gdy ustala się harmonogram współpracy z koreańskim partnerem.

Zwyczaje w biznesie w Korei

W wysoko konkurencyjnym otoczeniu nawet tak miękkie czynniki jak znajomość obyczajów i etykiety mogą mieć rozstrzygające znaczenie w pozyskaniu kontrahenta i partnera biznesowego.

Kto nie lubi, gdy druga strona słowami i gestami wyraża szacunek dla zwyczajów, do których przywykł przez lata prowadzenia swego biznesu?  Wiedza o uwarunkowaniach kulturowych, w jakich prowadzi się koreański biznes, pozwala uniknąć nieporozumień i niepotrzebnych zadrażnień.

Warto pamiętać, że dla partnerów w Azji respektowanie cenionych tam wartości i przyjętej etykiety korporacyjnej nierzadko przeważają przy wyborze kontrahenta. Wybór niewłaściwego hotelu czy obcej dla biznesowego gościa kuchni, rezygnacja z rzekomo przesadnej sztywności podczas pierwszego spotkania.

Z drugiej strony nadmierny, pedantyczny wręcz formalizm w określaniu warunków kontraktu mogą zrujnować nawet najlepsze perspektywy biznesowe.