Zarządzanie korporacyjne w Korei

W Korei przywiązanie do hierarchii korporacyjnej wciąż jest silne i wyraża się w tytulaturze. Cudzoziemcom błędy i pominięcia uchodzą raczej na sucho, ale w dłuższej perspektywie lepiej jest dbać o dobre samopoczucie swoich partnerów biznesowych. Jest to potrzebne, bo obowiązuje zasada, że biznesowe rozmowy prowadzą ze sobą osoby z tych samych poziomów hierarchii. (W Europie występuje to samo zjawisko, tyle że jest dyskretnie maskowane.)

Zarządzanie w dużych firmach koreańskich silnie jest scentralizowane, a korporacyjni  oficerowie wyższej rangi mają znacznie większe władztwo nad podwładnymi niż ma to miejsce w Europie i rozciąga się ono także poza godziny pracy. Ludzie są jednak ludźmi, toteż pokrewieństwo, pochodzenie z tego samego regionu (różnice potrafią być znaczące) lub wspólna szkoła potrafią czasem zniekształcić efektywność oficjalnych stosunków służbowych.

W szczególności kryteria stosowane przy rekrutacji trudno uznać za ściśle merytoryczne. Decyduje w pierwszej kolejności dyplom najlepszego uniwersytetu (Seul, Seul i jeszcze raz Seul), nie zaś wymierne kwalifikacje. Gdy przychodzi do wyboru, w ramach awansu lub rekrutacji, między kandydatem, z którym decydenta łączy wspólna alma mater, a kandydatem o większym doświadczeniu, decydent zazwyczaj nie ma rozterek.